×

Wyszukaj w serwisie

×

Zapisz się do Newslettera

W związku z opublikowanym w dzienniku ustaw rozporządzeniem rządu w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii dot. aktywności sportowej do dnia 31 stycznia 2021r włącznie ORLIK pozostanie nieczynny.

Zapraszamy na mecz

Plakat_Antonio.jpeg

Na cztery kolejki przed końcem rozgrywek w grupie południowej 1 PLF sytuacja w ligowej tabeli przedstawia się nader interesująco. Po ostatniej serii gier, określanej mianem "kolejki cudów", do prowadzącej dwójki, a więc Solnego Miasta Wieliczka i Heiro Rzeszów, zbliżyła się grupa pościgowa, na której czele znajduje się komprachcicki GKS Berland. Po cennym remisie, wywalczonym na parkiecie spadkowicza z ekstraklasy - GKSu Tychy, podopieczni Dariusza Lubczyńskiego nie dość, że przedłużyli passę spotkań bez porażki do dwunastu, to wobec nieoczekiwanych rezultatów "na górze" nabrali realnych szans na powalczenie o coś więcej. W nawiązaniu do znanej, sportowej maksymy: "do sukcesu nie ma windy, trzeba zasuwać schodami", pierwszy ze schodów do pokonania nazywa się Antonio Orzeł Jelcz-Laskowice. Ten zaciekle walczący o utrzymanie zespół z Dolnego Śląska z meczu na mecz gra coraz lepiej i na pewno nie przyjedzie do Komprachcic po to, by prosić o najniższy wymiar kary. Berland czeka więc kolejny, bardzo trudny pojedynek. Mówiąc krótko, dzień jak co dzień. Futsalowe "igrzyska" gwarantowane.
 
Przedstawianie naszego rywala wypada zacząć od przedstawienia osoby, bez której pierwszoligowego futsalu w Jelczu z całą pewnością by nie było. To właśnie dzięki zapałowi pochodzącego z naszego regionu Sebastiana Bednarza, pół roku temu powołano do życia nowy ośrodek futsalowy, a dzięki wycofaniu się z rozgrywek Kamionki Mikołów, Orzeł uzyskał stosowne zaproszenie, a następnie licencję na grę w 1 PLF. Po ciężkich początkach, kiedy to jelczanie brutalnie zderzyli się z pierwszoligowymi realiami, przyszedł czas na lepsze wyniki. Obecnie, nasz niedzielny przeciwnik ma na swoim koncie 12 "oczek" i wciąż realne szanse na utrzymanie. Strata do bezpiecznej pozycji jest duża, aczkolwiek pamiętać należy, że jeszcze nieco ponad tydzień temu sytuacja Orła była gorzej niż beznadziejna. Stało się wówczas coś, czego niewielu mogło się spodziewać. O ile zwycięstwo w starciu "czerwonych latarni" nad mielecką Stalą nie wprawia w osłupienie to odprawienie z kwitkiem rzeszowskiego Heiro należy traktować w kategoriach sporego kalibru niespodzianki. W obu zwycięstwach swój wydatny udział mieli francuski bramkarz orłów Franck Fernandez oraz bramkostrzelny Kamil Dziubczyński. Ważne role w drużynie naszych niedzielnych gości odgrywają także znani opolskim kibicom "kopanej" (tak halowej, jak i trawiastej) Jovica Todić (Słoweniec, reprezentujący niegdyś barwy brzeskiego Orlika) i Miłosz Culic (były zawodnika MKSu Kluczbork). Duży wkład w podniesienie jakości gry jelczan ma również osoba szkoleniowca. W styczniu tego roku w środowisku futsalowym gruchnęła wieść, że oto stery ławce trenerskiej znajdującego się nieomal na dnie zaplecza ekstraklasy klubu przejmuje były trener m.in. reprezentacji Polski oraz Rekordu Bielsko-Biała (z którym zdobył tytuł mistrzowski) - Włoch Andrea Bucciol.
W obozie gospodarzy nikt nie sugeruje się miejscem w tabeli zajmowanym przez drużynę z Jelcza. Zawodnicy mają w pamięci niedawny mecz w Mielcu, który choć zakończony zwycięstwem, do łatwych na pewno nie należał. - Ostatnie mecze pokazały, że jesteśmy w stanie rywalizować z najlepszymi drużynami ligi, ale spokojnie - skoro mieliśmy się utrzymać, to nie mówmy teraz o awansie. Stąpamy twardo po ziemi. Robimy swoje, krok po kroku. - stara się tonować nastroje jeden z liderów Berlandu, Mateusz Mika. Ta wypowiedź oddaje w dużej mierze podejście, z jakim nasi zawodnicy przystąpią do walki o kolejne trzy punkty. Faworytem potyczki będzie Berland. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy, obok miejsca w tabeli i "nazwisk" w kadrze jest okoliczność gry przed własną widownią. - Rozwijamy się z każdym tygodniem. Młodzi zawodnicy nabierają doświadczenia i mogą się uczyć od starszych. Ambicji odmówić nam nie wolno, dlatego mecze z naszym udziałem wzbudzają spore zainteresowanie kibiców. Komprachcicka publiczność jest świetna! - dodaje popularny "Mykes". Do składu, po absencji w Tychach, wraca mający w swoim dorobku aż 20 trafień Andrzej Sapa. Jedyną, lecz jakże istotną zmianą w meczowym zestawieniu GKSu będzie brak rozgrywającego kapitalny sezon Arkadiusza Lecha. Jego miejsce między słupkami zajmie jeden ze zmienników - Karol Skowronek lub Tomasz Staroń.

Trzeba otwartym tekstem zakomunikować, że nie zadowalamy się tym, co mamy. Do końca będziemy walczyć o uplasowanie się na pierwszej, bądź drugiej pozycji na mecie rozgrywek. Celowo piszę "będziemy", bo ciężar walki o najwyższe cele spoczywa nie tylko na drużynie, ale również na nas - kibicach. Niezależnie od końcowego wyniku, za ten udany sezon całemu klubowi należą się słowa uznania i szacunku. Ponieśmy więc Berland do zwycięstwa w przedostatnim meczu "u siebie" (ostatni, za dwa tygodnie z Polkowicami). Tym chłopakom się to zwyczajnie należy!    

 
GKS Berland Komprachcice vs. KS Antonio Orzeł Jelcz-Laskowice
 
hala Ośrodka Sportu i Rekreacji w Komprachcicach przy ul. Szkolnej 18

niedziela 20.03.2016 r., godz. 18.00
wstęp wolny


-- 

Karol Jurkiewicz

 

Podziel się na Facebooku
Patronaty

Nowa Gazeta

Nowa Trybuna Opolska

Tygodnik Ziemi Opolskiej

Wieści Gminy Komprachcice

Powiat Opolski

Urząd Marszałkowski